Urlop we Włoszech

Po trzech latach bez urlopu i utrzymującej się wszechobecnej bryndzy finansowej, zapadła decyzja. Urlop musi wreszcie się odbyć. Nieważne, że namiot jest dziurawy, aparaty cyfrowe zepsute, a sakiewka pusta - wyjeżdżamy. Postanowiliśmy wybrać coś oryginalnego, coś co będziemy długo wspominać. Wybraliśmy wycieczkę do Północnych Włoch autostopem. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

Podróż przez Czechy, Austrię i Francję przebiegała absolutnie nadzwyczajnie. Kierowcy bardzo chętnie zabierają autostopowiczów, więc i nam powodziło się bardzo dobrze. Ogólnie cywilizowane, czyste kraje z dobrą infrastrukturą drogową. Marzenie autostopowicza. A na dodatek znakomite parkingi na autostradach, na których śmiało można było rozbić namiot i do woli się wyspać.

Po dojechaniu na miejsce, co już przyszło nam z trudem ze względu na opór lokalnej ludności, okazało się, że ze względu na brak środków transportu jesteśmy praktycznie przykuci do miejsca, w którym rozbiliśmy namiot. Samochód mieli tylko nieliczni, a jak już go mieli to nie po to, żeby wozić jakiś nieznanych przyjezdnych, którzy przecież mogą pobrudzić tapicerkę, albo nie daj boże zwymiotować na dziurach.

Ograniczony czas wakacji niestety nie pozwolił nam na odwiedzenie wszystkich okolicznych zakamarków. Troszkę chodziliśmy na skalistą plaże, troszkę łaziliśmy się po klifach, trochę próbowaliśmy potraw miejscowej kuchni. Niestety w trakcie jednej z wypraw na skałki ktoś był uprzejmy rąbnąć nam cały plecaczek. Pal licho ręczniki, ale niestety przy okazji zginął też aparat Sony alpha 350 oraz walkmann Panasonic. Trochę nam to skwasiło nastój i niestety spowodowało wydatki. Ostatni tydzień niestety cały czas padało, więc do domu wróciliśmy w nastrojach minorowych z poczuciem zmarnowanego czasu.

Comments are closed.

© Copyright c10.pl 2007   Templates | Stats | Psychiatra | Pelet | Dieta jogurtowa